TRENING W PODWIESZENIU – TRX I REDCORD.

Trudno znaleźć genezę rewolucyjnego pomysłu jakim okazało się stworzenie systemu ćwiczeń w podwieszeniu. Obecnie najbardziej popularne są dwie jego odmiany: RedCord, obecny głównie w świecie fizjoterapeutów i TRX, który na dobre wkroczył do klubów fitness.

Urządzenie Redcord zostało wymyślone i opatentowane w 1991 r. przez Kåre Mosberga, konstruktora i gimnastyka. Żywym dowodem jego skuteczności jest Petter Planke, cierpiący mniej więcej od początku lat 70-tych XX wieku na problemy bólowe kręgosłupa. Po spektakularnym sukcesie terapeutycznym na urządzeniu Redcord zauważył on duże możliwości w wykorzystaniu go zarówno w celach terapeutycznych jak i sportowych. Obecnie firma wyznaczyła trzy kierunki rozwoju: kierunek medyczny – Redcord Medical, kierunek rekreacja – Redcord Active i kierunek sport wyczynowy – Redcord Sport. W polskim fintessie koncepcja ta jest wciąż mało znana. TI Fitness na Ursynowie jest chyba pierwszą tego typu placówką w Warszawie, która zdecydowała się na wykorzystanie urządzenia w celach pozamedycznych. Jest to oczywiście potwierdzone odpowiednim Certyfikatem uzyskanym przez przedstawicieli Klubu.
TRX został stworzony przez amerykańskiego komandosa Randy’ego Hetrick’a. Podczas wielu lat służby wojskowej Hetrick zauważył spore niedostatki sprawnościowe u swoich żołnierzy.

Poszukiwał prostego, łatwego w transporcie rozwiązania, które pozwoliłoby na kompletny trening całego ciała. Wtedy były to przede wszystkim taśmy nośne od… karabinów. Po przejściu na emeryturę rozpoczął on prace nad stworzeniem prototypu urządzenia z „prawdziwego zdarzenia”. W wyniku tych prac w roku 1990 ukazał się protoplasta TRX-a, które dziś nazywa się TRX Suspension Trainer. Po około 15 latach pomysł dostał wsparcie marketingowe i dziś rozpoznawany jest chyba przez każdego specjalistę z branży fitness.

Która koncepcja lepsza?

W mojej opinii trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Na wstępie należy się zastanowić jaki jest cel naszego działania i jakimi środkami dysponujemy. Urządzenie TRX jest na pewno prostsze i tańsze. Można go używać praktycznie w każdych warunkach i nie ma tutaj specjalnych wymagań dotyczących wysokości zaczepu czy odporności na zerwanie. Odpowiedni kurs może zrobić praktycznie każdy, kto ma podstawową wiedzę na temat treningu.

Inaczej przedstawia się sprawa z Redcordem. Aby uzyskać Certyfikat Neurac (nazwa kursów organizowanych przez Redcord) trzeba posiadać co najmniej tytuł licencjata fizjoterapii. Szkolenie ma kilka poziomów i jest dość drogie oraz trudno dostępne. Terapia przy wykorzystaniu urządzenia Redcord może być prowadzona wyłącznie przez wykwalifikowany personel.

Pomimo podobieństw konstrukcyjnych istnieją także zasadnicze różnice budowy obu urządzeń. Redcord w przeciwieństwie do TRX ma przyczepy dwupunktowe oraz całą gamę modyfikacji zakończeń linek (gumy, podwieszki, uchwyty), określoną wysokość instalacji (240 cm na podłogą) i linki zamiast pasków. Według badań naukowych konstrukcja linowa zapewnia większą niestabilność niż konstrukcja taśmowa. Redcord ma zatem większy niż TRX impakt na struktury nerwowo-mięśniowe i przez to może być wykorzystywany w precyzyjnych zabiegach kinezyterapeutycznych.

Od terapii do treningu.

Skoncentruję się na urządzeniu Redcord, które na potrzeby fitnessu w mojej opinii jest zaawansowaną formą TRX. Ćwiczenia w podwieszeniu pozwalają prowadzić zarówno terapię starszych pacjentów, bezpośrednio po urazach bądź operacjach, znajdujących się w bardzo złym stanie fizycznym jak i trening najlepszych na świecie sportowców. Obecnie cała reprezentacja narodowa Norwegii, łącznie ze znaną nam Marit Bjoergen trenuje właśnie w ten sposób.

Zanim przystąpimy do zakwalifikowania pacjenta/klienta, na odpowiedni trening stabilizacyjny powinniśmy przeprowadzić odpowiednie testy diagnostyczne. Uzyskany wynik wyraźnie mówi nam gdzie tkwi ewentualny problem i tzw. „słabe ogniwo łańcucha kinematycznego”. Zajęcie się tym miejscem pozwala nam często na bardzo szybki efekt terapeutyczny albo znaczącą poprawę wyników u sportowca.

Trening w podwieszeniu zmusza całe ciało do pracy w tzw. taśmach mięśniowych przez co jest treningiem funkcjonalnym w najczystszej postaci. Niestabilność podłoża (drgania linek) zapewniają nam silny bodziec dla układu nerwowego (bodziec proprioreceptywny) przez co oprócz siły poprawiają koordynację nerwowo- mięśniową. „Lewitacja” nad podłożem pozwala uniknąć wielu przeciążeń, z którymi mamy do czynienia ćwicząc w tradycyjny sposób.

Na zakończenie.

Należy się cieszyć, że trening w podwieszeniu staje się coraz bardziej obecny w świecie fitness. Jest to krok w kierunku połączenia kinezyterapii z fitnessem co na Zachodzie i w Skandynawii dawno stało się faktem. Częstokroć pacjenci trafiają tam nie do kliniki ale do klubów fitness gdzie przeszkolony personel jest w stanie im pomóc. Terapia ta jest refinansowana przez tamtejszy „NFZ”! Szkoda jedynie, że ćwiczenia na aparacie Redcord są tak słabo wsparte medialnie. Być może, któryś z koncernów idąc śladem Reeboka i jego przygody z CrossFitem zainteresuje się również tym, jakże przyszłościowym tematem.

Trener osobisty, Trener przygotowania motorycznego, Warszawa
fitness klub Ursynów

dr Bogdan Krauss